Refleksje ze skupienia w Domu Misyjnym św. Kaspra del Buffalo

Jechałam z myślą, aby podziękować Panu Bogu
Na skupienie jechałam z myślą, aby podziękować Panu Bogu za pomoc w ostatnich wydarzeniach, a mianowicie za pomoc w jubileuszu 25-lecia WKC w mojej parafii, a zaraz za tydzień ślub mojej wnuczki, gdzie na wesele piekłam ciasto.
Moje pragnienie wyjazdu było wielkie, ale po tych wydarzeniach było bardzo cieniutko z kasą. Na spotkaniu w grupie przylgnęło do mnie słowo: „wrzuciła wszystko co miała …”. Pomyślałam, tyle łask doświadczyłam o mojego Jezusa, nie mogę nie jechać. Chociaż przychodziły mi myśli, abym dała sobie spokój z tym wyjazdem, to widziałam w sercu miłość Bożą i moją wdzięczność dla Niego więc nie mogłam nie jechać, ale jechać choćby za ostatni grosz i tu właśnie to Słowo Życia mnie utwierdziło „wrzuciła wszystko co miała…”.
Pojechałam. W Domu Misyjnym zaistniało piękne wydarzenie pani na furcie od razu dała mi klucz do pokoju. Był to piękny gest od strony Księdza i Animatorki Podregionu, za który jestem bardzo wdzięczna, za kolejną troskę od Jezusa. Skupienie było piękne o tematyce: „Charyzmaty Ducha Świętego” temat ten wygłosił ks. Henryk Czubat, ale opracował ks. Daniel Mokwa:
Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia, że charyzmaty zarówno nadzwyczajne, jak również proste i zwyczajne są łaskami Ducha Świętego służącymi Kościołowi; zostają udzielone w celu budowania Kościoła, dla dobra ludzi i świata, dla członków wspólnoty chrześcijańskiej, dla wspólnego dobra i głoszenia ewangelii. Charyzmaty są po to by przynosiły korzyść całej wspólnocie Kościoła, by służyły. Nie są dla lepszego samopoczucia poszczególnego człowieka, nie są dane w nagrodę za coś, są dane po to aby nimi służyć w misji i ewangelizacji oraz w jedności z całą wspólnotą Kościoła (…). Ciekawie, to ks. Daniel opisał więc zapraszam do przeczytania i przeanalizowania w Zeszycie Formacyjnym.
Po konferencji spotkaliśmy się w grupach na rozważaniu słowa Bożego i tam między innymi rozważaliśmy, jak będziemy żyli Słowem Życia, które na tym skupieniu było naszym mottem: „Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary”(Rz 12,6). Wspólnie doszliśmy do wniosku, że pomyślimy i uświadomimy sobie jaki dar każdy z nas otrzymał od Ducha Świętego i będziemy ten dar w sobie rozwijać. Wieczorem na wymianie doświadczeń mieliśmy ciekawe odkrycia darów i doświadczenia.
W tym też czasie wpadła 100 Rocznica Niepodległości Polski, było za co dziękować, a dziękując Jezusowi sama nabierałam ducha, co jeszcze bardziej byłam wdzięczna i szczęśliwa.

BB

Mam odkrywać w sobie ten dar i rozwijać
Ze skupienia wyniosłam słowo : sercem każdej charyzmatycznej posługi w kościele jest miłość. Służyć Bogu i drugiemu człowiekowi z miłości i z miłością. Jeśli przyjmuję tę miłość, przyjmuję postawę pokory i posłuszeństwa. Mam odkrywać w sobie ten dar i rozwijać, by dla budowy kościoła przynosić dobre owoce.

Janina z Wrocławia

Jestem dzieckiem obdarowanym hojnie i posłanym z tymi darami na świat
Jadąc na skupienie nie spodziewałam się jak wielkie rzeczy Bóg dla mnie przygotował.
Kapłan Misjonarz Krwi Chrystusa, który głosił Słowo Boże, odczuwałam, że głosi je z głębokości serca kapłańskiego, w którym mieszka żywy Bóg. Kapłan głosił nam tę świętą obecność Boga. Mówił, jak bardzo Bóg nas kocha. Doświadczyłam tej miłującej obecności Boga, odczułam i uświadomiłam sobie, że jestem ukochanym dzieckiem Boga. Dzieckiem obdarowanym hojnie i posłanym z tymi darami na świat, aby kochać Boga w moich bliźnich. Uświadomiłam sobie bardzo mocno, że tylko Drogą Przenajdroższej Krwi Chrystusa, Drogą Miłości mogę podążać bezpiecznie przez świat i odkrywać heroizm miłości.
Duch Święty nie zna przeszkód, aby oczyścić i rozpalić miłość dla Boga. Płynęły łzy szczęścia, radości i wewnętrznego spokoju.
To doświadczenie umocniło moją wiarę i ufność w to, że Pan Bóg będzie każdego dnia ze mną, że będzie mnie wyposażał w potrzebne dary, aby wypełnić tę drogę miłości, którą chcę iść i zanieść ją, pokazać i podarować mojej wspólnocie i wszędzie tam gdzie Bóg mnie pośle. Jestem pewna, że miłość Boga przeprowadzi mnie przez życie aż do spotkania z Miłującym Ojcem.

H.W.

Istotniejsze jest świadectwo mojego zwykłego codziennego życia
W dniach 9–11.11.2018 r. w Domu Św. Kaspra w Częstochowie odbyło się skupienie organizowane przez Misjonarzy Krwi Chrystusa. W dniu 10 listopada ks. Henryk Czubat CPPS, który głosił rekolekcje, nawiązując do fragmentu Ewangelii z tego dnia wskazał na wagę świadectwa uczciwego życia chrześcijanina w otaczającym świecie, na to, że w ten sposób można pozyskiwać dla Chrystusa ludzi „niegodziwą mamoną” (por. Łk 16, 9). Odkryciem dla mnie było to, że dla Pana Boga istotniejsze jest świadectwo mojego zwykłego codziennego życia, niż zaangażowanie w rozmaite akcje ewangelizacyjne, które przecież zawsze muszą być potwierdzane przez czyny.

Ryszard

Tu trzeba być obecnym, aby to przeżyć i doświadczyć
Rekolekcje 9–11 listopad Znowu kolejne Rekolekcje minęły, jak piękny sen, ale to co pozostanie w naszych sercach jest czymś niezapomnianym. Jadąc do Częstochowy do Domu Misyjnego Św. Kaspra zawsze jestem pełna radości i podekscytowania, że spotkam tam tylu cudownych ludzi to przecież moja kochana rodzinka, ja to nazywam małym spotkaniem w Niebie! Tu trzeba być obecnym, aby to przeżyć i doświadczyć, wszędzie czuje się niesamowity przekaz Boga. Chociaż dzień wcześniej miałam wlewy w Instytucie w Gliwicach, a Jola zapalenie rwy kulszowej, to miałyśmy taka siłę, że te wszystkie niedołęstwa poszły na bok ponieważ najważniejszy był Jezus i ten nieopisany klimat tam panujący. Dzięki dobroci naszego brata Piotra, który nas specjalnie przywiózł, była też z nami po raz pierwszy nasza siostra Joasia. Byłam również pod wielkim wrażeniem uczestnictwa dwóch najstarszych sióstr jedna 94 letnia chodząca o kulach i 88 letnia mama ks. Józefa ich pełne zaangażowanie daje nam wszystkim przykład do naśladowania. Nasz Moderator ks Daniel pomimo choroby chciał być razem z nami, odprawił piątkową i niedzielną Eucharystię. W sobotę w zastępstwie ks Daniela wziął nas w opiekę ks Henryk i wygłosił wspaniałą konferencję o charyzmatach zwyczajnych i nadzwyczajnych, pięknie mówił o miłości i służbie Bogu i drugiemu człowiekowi. Miałam też swój mały udział śpiewając piątkowy psalm i sobotnie Czytanie, czułam się zaszczycona i wyróżniona. Były również rozważania w grupach i całonocne wystawienie Najświętszego Sakramentu moja grupa miała czuwanie w godzinach od 1 — 2 w nocy . Rozpoczęła się również peregrynacja obrazu Matki i Królowej Najdroższej Krwi, który pojechał do Oleśnicy i będzie odwiedzał kolejne miasta w Diecezji Wrocławskiej i gościł w domach wiernych. Po zakończonej Mszy Świętej niedzielnej ks. Daniel pobłogosławił Biało czerwone różańce, które ofiarowały nam siostry z Kędzierzyna-Koźla z załączoną modlitwą za Ojczyznę, bo przypadało 100 lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości i wszyscy odśpiewaliśmy — Boże coś Polskę. Wspólne śniadanie zakończyło nasze spotkanie, uścisków i pożegnań nie było końca Powróciliśmy do swoich domów uduchowieni, szczęśliwi i napełnieni Duchem Świętym ?moi kochani chcę Wam powiedzieć, że z utęsknieniem czekam na kolejne Rekolekcje.

Basia ze Śląska

Biało-czerwona Jasna Góra-refleksje

Tym razem trochę inaczej, bo nie o naszych dniach skupienia, które jak zawsze są dla mnie bardzo wartościowe i wracam do swoich obowiązków bardzo wyciszona i uduchowiona, a o wyprawie na Jasną Górę. Byłam tam kilka razy. Najpierw na Apelu Jasnogórskim w piątek. Już wtedy urzekło mnie piękno oświetlenia samego klasztoru a szczególnie wieży biało- czerwonymi smugami z reflektorów. Od razu poczułam się wyjątkowo i pojawiła się łezka w oku. Pomyślałam sobie, że to miejsce jest dla Polaków bardzo ważne, bo to Maryja właśnie nas obroniła, a ja w przeddzień święta 100- lecia Niepodległości Polski mogłam poczuć tą niezwykłą atmosferę, jaka była u Maryi. Nie sądziłam, że aż tak to będę przeżywać i że będę miała możliwość złożyć hołd Matce Bożej z podziękowaniami za naszą wolność. Czułam się tak jak brzmiał napis na murze klasztoru ze słowami naszego ukochanego świętego Jana Pawła II

„TU ZAWSZE BYLIŚMY WOLNI”.

W sobotę znów zapragnęłam być na Jasnej Górze. Byłam najpierw po południu. Wtedy mogłam być też w miejscach, gdzie przypomnieć można było sobie historię naszej Ojczyzny i osób walczących o jej wolność. Mogłam spokojnie obejrzeć skarbiec jasnogórski z ofiarowanymi votami Matce Bożej; wystawę przedstawiającą miejsca zmagań Polaków w odzyskanie wolności i utrzymanie narodowej tożsamości, a zatytułowaną „Tu zawsze byliśmy wolni. Jasnej Góry droga do Niepodległości 1882–1918”. Natomiast w sali ojca Kordeckiego oprócz pięknych eksponatów muzealnych zobaczyłam przygotowania dzieci z Limanowej do występów o tematyce patriotycznej. Widziałam fragment śpiewu oraz tańca poloneza. Aż szkoda, że nie mogłam zostać na całych występach, ale uniesiona zachwytem poszłam podziękować opiekunom i dzieciom za ich trud, a serce się radowało, że jeszcze są ludzie, którzy potrafią zerwać młode pokolenie do działania. Kiedy wracałam spotykałam po drodze Rycerzy przebywającej na dorocznej europejskiej Pielgrzymce Rycerstwa Orderu Jasnogórskiej Bogarodzicy. Pięknie prezentowali się w swoich strojach. Oczywiście obowiązkowo pokłoniłam się Matce Bożej w Jej kaplicy. Tam zawsze się coś dzieje. Czuć było podniosłą atmosferę jaka panowała przed świętem 11 listopada. Przybywający na czuwanie pielgrzymi zaopatrzeni byli w biało-czerwone chorągiewki, w które i ja miałam sposobność się zaopatrzyć. Posłużyły mi one potem do ozdobienia kosza z biało-czerwonymi różańcami rozdawanymi nazajutrz na naszej Mszy w kaplicy w Domu Misyjnym. Wszystkie te popołudniowe przeżycia spowodowały, że nie musiałam o nich opowiedzieć moim siostrom, które ze względu na zdrowie nie chciały iść ze mną. Użyłam więc swojego charyzmatu, aby je przekonać do wieczornego spaceru na Jasną Górę. Wcześniej nie miałam pojęcia, że ten mój powszedni charyzmat, to też jest bardzo ważny, ale po sobotniej konferencji o charyzmatach Ducha Świętego, wiedziałam co mam robić, żeby je przekonać. Nie żałowały ani trochę i cieszyły się, że mogły poczuć to samo co ja, atmosferę święta niepodległości Polski, poczuć dumę z naszego narodowego dziedzictwa i jego dokonań. Po drodze na Jasną Górę zatrzymaliśmy się z głęboką zadumą przy pomniku błogosławionego Popiełuszki, pomniku Nieznanego Żołnierza, gdzie złożone były serca dla „Niepodległej”, przy pomniku kardynała Stefana Wyszyńskiego, a idąc wcześniej alejką do klasztoru na wprost podziwialiśmy pięknie oświetlony cokół ze zwycięską Maryją, zamiast wizerunku cara, który był wcześniej. Wróciliśmy do domu Misyjnego i serce moje się radowało, że mogłam swoją miłością sprawić, iż moje siostry mogły też uczestniczyć w tak pięknych obchodach naszej Niepodległej Ojczyzny. Zaufałam Bogu, że dadzą rady dojść do Jasnej Góry, a resztę sprawiła Maryja, a przecież mogłam zostać na miejscu i już wieczorem nigdzie nie chodzić, bo już wcześniej wszystko widziałam. Jednak jestem wdzięczna, że nie posłuchałam złych podszeptów- po co ci ten trud, a wszystko ofiarowałam Bogu i wiedziałam, że będzie dobrze i nie będzie to stracony czas. Po powrocie wszystkie mogłyśmy przez długie chwile dziękować na nocnej adoracji Jezusowi za wszelkie dobro, jakie otrzymujemy , a szczególnie za naszą Wspólnotę i jej głęboki charyzmat.

Bogu niech będą dzięki !

Katarzyna

12total visits,1visits today